S/y „Ulysses” – 16.08.2012 Tahaa, Apia Bay

2012-08-22 16:09 Mirosław Lewiński s/y Ulysses
_
Autor: Archiwum serwisu

Mirosław Lewiński z pokładu s/y "Ulysses": pięć dni temu 11.08 o 16:00 opuściłem gościnną Marinę Taina, gdzie stałem na boi prawie 3 tygodnie. Na szczęście boja była bezpłatna, a pracownicy mariny niezwykle życzliwi.

Doczekałem się silnika do windy kotwicznej, trwało to jak na standardy polinezyjskie krótko, bo tylko 2 tygodnie, z czego 4 dni wędrowała ona do Papetee, a pozostałe 10 dni nabierała ważności na miejscu. Miałem szczęście bo list od rodziny dotarł na Tahiti po tygodniu, brawo Poczta Polska, a do mariny po następnych 20 dniach, dzisiaj właśnie. Szczęśliwie Constans, szefowa Mariny Taina, wyśle mi list samolotem na Raiatea. Wygląda, że szczęście wróciło do mnie, bo jutro mam również odebrać naprawionego ,,Rotarego” (reacher 80m kw) i to za 1/3 ceny w porównaniu do Papetee. Ten żagiel jest dla mnie kluczowy szczególnie teraz, gdy jestem sam. Duża powierzchnia, łatwy w obsłudze, wytrzymuje do 26 węzłów z rufy i nie zawsze muszę stawiać grota. Silnik do windy zamontowałem sam, wszystko powinno dzialać, ale zgodnie z prawem Murphego nie działało. Trochę to przerastało moje kompetencje poprosilem więc Pawła, kapitana czeskiego jachtu ..... o konsultacje. Silnik został zamontowany prawidłowo, natomiast prąd nie ,, stykał” – solenoidy. Pierwszy raz o czymś takim słyszałemi, a jako że Paweł popłynął, zwróciłem się o pomoc do Andiego, sąsiada ze szwedzkiego jachtu. Trwało to ze 3 godziny, ale winda zastartowała, a ja stałem sie specjalistą również od solenoidów. Zgodnie z tradycją nie rusza sie w morze w piątek, ale tym razem żadna siła nie utrzymałaby mnie w Papetee. Początkowo wiało do 30 węzłów, co pod samym fokiem pozwalało osiągac 6 węzłow. Pózniej niestety zdechło i ostatnie 7 godzin silnik. Początkowo kierowałem sie na Huahine, ale tuż przed wyspą pomyslałem, że dobrze by było oddać żagiel do naprawy na początku tygodnia i skierowałem się na sąsiednią Raiatea. I łutem szczęscia trafiłem do Zatoki Faaroa, pusto i pięknie. Do zatoki uchodzi rzeka Faroa, jedyna rzeka na Polinezji Francuskiej, którą można pontonem popłynąc w jej górę aż 2mile. Wrażenie niezwykłe, dżungla tropikalna acz bezpieczna jak wszystko tutaj, cisza, kolory, w tle góry.

Czytałem wcześniej o atolach, ale dopóki nie zobaczyłem ich na własne oczy, nie do końca sobie to wyobrażałem. Dwie duże wyspy Raiatea i Tahaa otoczone naokoło rafą, dzięki czemu pływa sie wookół nich jak po jeziorze, a na zewnątrz huczy Ocean. Mnóstwo zatok, a wręcz fiordów i nie ma tłoku. Wspaniały klimat nie jest tutaj tak gorąco jak na Karaibach - tylko 27 stopni, woda też nie za ciepła - tylko 25,5 stopnia. Można żyć. Trochę to śmieszne, ale obniżka temperatury powietrza i wody o 3 stopnie w stosunku do Panamy spowodowała, że ubrałem po raz pierwszy od 2 lat sweter. Zimno!!! Co będzie po powrocie do domu?

s/y Ulysses

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.