Jachtowa etykieta: bandery, flagi, proporce

2017-12-05 13:19 Mariusz Główka
Cuauhtemoc
Autor: Robert Kubicki Żąglowiec "Cuauhtemoc" - zlot żaglowców Tall Ships Races 2016 w Lizbonie.

Bandera podnoszona na statku czy na jachcie zawsze oznaczała przynależność państwową jednostki. Na morzu było to istotne od wieków, bo w czasach licznych konfliktów militarnych po banderze rozpoznawano „przyjaciel” czy „wróg”. We współczesnych czasach bandera na jednostkach morskich nadal służy do rozpoznawania „obcych”, ale w kategoriach ekonomicznych. To ci, od których pobiera się opłaty za przebywanie na wodach terytorialnych...

Na wodach śródlądowych rzadko spotyka się jacht z podniesioną banderą. To nikogo specjalnie nie dziwi, nie znam kraju, w którym istnieje obowiązek podnoszenia bandery na jachtach śródlądowych, wszystko jedno czy „swoich”, czy „obcych”. Jednak to nie oznacza, że na śródlądziu nie podnosi się bandery. Na naszych wodach widuje się od czasu do czasu jachty z podniesioną biało-czerwoną, a zdarza się też zobaczyć jacht pod obcą banderą, którego właściciel chce pokazać przynależność państwową swojej jednostki.

Kto może nosić banderę?

Z pewnością do noszenia bandery uprawnia fakt rejestracji jachtu przez organ rejestracyjny danego kraju. Jednakże zarówno u nas, jak i w większości państw Europy nie ma generalnego obowiązku rejestracji jachtów (jeszcze!), zwłaszcza śródlądowych (w Polsce ten obowiązek dotyczy śródlądowych jachtów żaglowych o długości kadłuba dopiero powyżej 12 m). To nie oznacza, że jacht niezarejestrowany nie ma prawa do bandery.

W takim przypadku o prawie do noszenia bandery decyduje obywatelstwo jego właściciela, czyli mamy prawo do podniesienia biało-czerwonej na naszym jachcie tylko z racji urodzenia i posiadania polskiego obywatelstwa. Jednak należy pamiętać, że jeśli już zdecydujemy się na podniesienie bandery na jachcie, to powinno się o nią dbać i banderę szanować. Szacunek dla bandery jest niewątpliwie jednym z ważniejszych żeglarskich obyczajów.

Która flaga ważniejsza?

Tyle o najważniejszych miejscach na jachcie, przejdźmy do hierarchii ważności flag i proporców. Oczywiście najważniejsza jest bandera. Podnosimy ją jak najbliżej rufy i jeśli to możliwe – wysoko. Kiedyś, gdy żeglarstwo opierało się głównie na klubach żeglarskich, drugim w hierarchii był proporzec klubowy. Kolejne miejsce zajmowały inne proporce, np. proporzec osobisty właściciela jachtu bądź proporzec osobisty kapitana.

Olbrzymia większość dziś żeglujących nie ma żadnego związku z klubami żeglarskimi, natomiast niektórzy z nich identyfikują się z różnymi organizacjami czy stowarzyszeniami żeglarskimi i podnoszą ich proporce, a czasami także proporce osobiste. Dodatkowo coraz więcej firm czarterowych wyposaża swe jachty w proporce firmowe. Który ma być ważniejszy? Tu właściwie nie ma jednoznacznej reguły, który z proporców jest najważniejszy, a który mniej ważny, dlatego każdy sam powinien ustalić swoją hierarchię ważności. Oczywiście poza banderą, ta jest zawsze numerem jeden.

Gdzie na jachcie podnosimy banderę?

Na pewno nie gdziekolwiek, bo jednym z przejawów szacunku dla bandery jest podnoszenie jej we właściwym miejscu. Na morzu zasady etykiety flagowej wynikają z wielowiekowej tradycji, jak też są związane z prawem międzynarodowym. Część tych zasad i zwyczajów można przenieść na śródlądzie.

Generalna zasada podnoszenia bandery, flag i proporców na każdym jachcie jest podobna. Najważniejsza flaga powinna być umieszczona w najbardziej reprezentacyjnym miejscu, druga pod względem ważności powinna znaleźć się na drugim w hierarchii miejscu i tak dalej. Pozostaje ustalić ową hierarchię ważności miejsc na jachcie. Na każdej jednostce najważniejsza jest rufa. Ta zasada zrodziła się jeszcze w epoce żaglowców, ponieważ to właśnie na rufie zawsze znajdowała się kabina kapitańska i kabiny oficerów. Zasadniczo drugim miejscem pod względem ważności jest top grotmasztu. Trzecie miejsce w hierarchii to prawy saling grotmasztu, a czwarte – jego lewy saling.

Na współczesnych jachtach śródlądowych, które w olbrzymiej większości są otaklowane jako slup bermudzki, najbardziej odpowiednim miejscem podnoszenia bandery jest flagsztok zamontowany na rufie. Wprawdzie bandera jest niesiona dość nisko, ale na slupie z ożaglowaniem bermudzkim nie ma innego miejsca. Podnoszenie bandery na topie masztu nie wchodzi w grę. Bandera wprawdzie jest wysoko, ale na takich jachtach maszt zawsze jest posadowiony bliżej dziobu niż rufy. Na slupie bermudzkim bandera pozostaje na flagsztoku, gdy jacht idzie pod żaglami, jak też gdy idzie na silniku bądź stoi w porcie.

W niektórych krajach zamiast na flagsztoku widuje się banderę na achtersztagu, 2–3 m nad pokładem. Kiedyś krzywiono się na taki sposób niesienia bandery, ale zwyczaje wciąż się zmieniają i taki widok coraz mniej szokuje. Nawet w kolebce żeglarstwa, w przywiązanej do żeglarskich tradycji Wielkiej Brytanii widywałem banderę brytyjską na achtersztagach jachtów.

Na jachcie typu slup z ożaglowaniem gaflowym idącym pod żaglami banderę podnosi się na piku gafla. Tam jest odpowiednio wysoko i odpowiednio blisko rufy. Jednakże po zrzuceniu żagli – wtedy gdy jacht idzie na silniku bądź stoi w porcie – bandera powinna być przeniesiona na rufę na flagsztok.

Na jachtach dwumasztowych z ożaglowaniem bermudzkim banderę podnosi się na topie masztu posadowionego bliżej rufy. To najlepsze miejsce, bo bandera jest niesiona wysoko i jest bliżej rufy niż dziobu.

Jeśli dwumasztowiec ma ożaglowanie gaflowe, to podobnie jak w przypadku gaflowego jachtu typu slup, w czasie żeglugi bandera jest niesiona na piku gafla żagla, postawionego na maszcie osadzonym bliżej rufy. Gdy jacht idzie na silniku bądź stoi w porcie, bandera powinna być przeniesiona na flagsztok.

Drugie miejsce pod względem ważności, czyli top grotmasztu coraz bardziej traci na znaczeniu, bo coraz rzadziej widuje się tam proporce klubowe i to nie dlatego, że coraz mniej żeglarzy jest związanych z klubami. Przyczyna jest raczej natury technicznej. Na topach masztów pojawiło się mnóstwo różnych urządzeń, takich jak anteny, światła, wiatromierze i inne żeglarskie zabawki, których obecność mocno przeszkadza w podnoszeniu proporca. Dlatego rzeczywistym miejscem numer dwa staje się prawy saling grotmasztu.

Prawy saling grotmasztu

Na morzu prawy saling jest zarezerwowany dla flagi kraju odwiedzanego. To nie tylko zwyczaj, ale także obowiązujące prawo, które nakazuje podniesienie tam flagi państwa odwiedzanego już w momencie wejścia na jego wody terytorialne. Na śródlądziu, przez analogię, powinniśmy pod prawym salingiem podnieść flagę gospodarza, o ile nasz jacht wywieźliśmy na obcy akwen. Ale to rzadki przypadek. Jeśli żeglujemy po naszych, krajowych wodach, możemy śmiało stosować zasadę: prawy saling ważniejszy, lewy mniej ważny i podnosić ważniejszy proporzec pod prawym salingiem, a mniej ważny pod lewym.

Lewy saling grotmasztu

Czasami mamy wiele flag czy proporców do podniesienia, więcej niż salingów. Wtedy pod prawym salingiem, o ile jest wolny, podnosimy ten najważniejszy, a pozostałe podnosimy pod lewym. Tu też obowiązuje pewna hierarchia ważności, wyżej powiewa ważniejszy proporzec, a pod nim ten mniej ważny. Należy jednak pamiętać, że jacht to nie świąteczna choinka i o ile dwa proporce pod jednym salingiem nikogo nie dziwią, trzy jeszcze mocno nie rażą, to obecność kolejnych budzi już wątpliwości.

Może się tak zdarzyć, że będziemy gościć obcokrajowców na naszym jachcie. Z pewnością sprawimy im olbrzymią przyjemność i okażemy szacunek, jeśli podniesiemy na jachcie ich narodową flagę. Na morzu flagę oznaczającą narodowość załogi, o ile jest różna od bandery jachtu, podnosimy pod lewym salingiem (prawy jest zarezerwowany dla flagi wizytowanego kraju). Na śródlądziu, gdy najczęściej żeglujemy we własnym kraju, możemy podnieść flagę naszych gości pod prawym, ważniejszym salingiem. Wtedy swój, nawet najważniejszy proporzec podnieśmy pod lewym.

 

Wróćmy do bandery. Na morzu niesiemy ją cały czas w trakcie żeglugi i można tę zasadę wprost przenieść na śródlądzie (o ile ktoś czuje potrzebę podnoszenia bandery na jachcie śródlądowym). Gdy jednak stoimy w porcie i kapitan jest na pokładzie, to podnosimy banderę o 8.00 rano i opuszczamy o zachodzie słońca bądź o 21.00, jeśli znajdujemy się na takiej szerokości geograficznej, gdzie słońce zachodzi później. Szczerze mówiąc, te zasady nawet na morzu są coraz rzadziej przestrzegane. Podczas wizyty w porcie nikt nie zajmuje się banderą i nikt jej nie opuszcza na noc, choć, moim zdaniem, zdecydowanie należy to robić. Niestety, coraz częściej bandera jest pozostawiana na jachcie również wtedy, gdy jednostka nie pływa i cumuje w porcie bez załogi. Opuszczając jacht, nie jesteśmy w stanie naszej banderze zapewnić odpowiedniej opieki. Tym samym narażamy ją na niewłaściwe potraktowanie. Dobry obyczaj nakazuje zdjąć banderę przed opuszczeniem jachtu.

Jeśli zostawiamy jacht w porcie, to również należałoby opuścić i schować osobisty proporzec. Taki proporzec zazwyczaj oznacza obecność jego właściciela na jachcie, więc logika wskazuje, że pojawia się i znika razem z właścicielem. A co z pozostałymi proporcami – klubowym, organizacyjnym itp.? Według zasad etykiety flagowej nie ma konieczności ich opuszczać, jednakże proza życia codziennego podpowiada, że lepiej  jest, jeśli na następny rejs poczekają w kabinie. Przyczyna jest bardzo prosta – wszelakie flagi i proporce pozostawione pod salingiem z pewnością nie będę szanowane przez ptaki, dla których saling jest ulubionym miejscem odpoczynku. Może się okazać, że nawet po tygodniowej nieobecności na jachcie nie pozostanie nic innego, jak wyprać nasze proporce z ptasich odchodów.

Szanujmy banderę, szanujmy żeglarskie zwyczaje, bo to część naszej żeglarskiej kultury i tradycji. Oczywiście nikt nikogo nie zamknie do więzienia za ich nieposzanowanie, ale z pewnością przyjemniej słyszeć słowa uznania za dbałość o owe zwyczaje niż słowa krytyki.

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.