2006/7: Szum wiatru…

2006-11-07 16:55 Waldemar Heflich
_
Autor: archiwum Żagli

Ponoć Brytyjczycy wiedzą wszystko o współczesnym jachtingu sportowym. Dali początek rywalizacji o Puchar Ameryki, regatom samotnych żeglarzy przez Atlantyk i non-stop dookoła świata. Wymyślili i organizują wokółziemskie wyścigi załogowe. Wykreowali największe gwiazdy żeglarskie i dominują od lat w regatach olimpijskich.

Jeśli chodzi o pozyskiwanie pieniędzy na uprawianie żeglarstwa oraz sponsoring wielkich projektów, to z Brytyjczyków można i należy brać przykład. Choć i im zdarzają się wpadki jak choćby niepowodzenie w przygotowaniach do batalii o Puchar Ameryki w 2007 roku, czy fiasko prób reaktywowania prestiżowych regat Admiral’s Cup. Generalnie jednak wyspiarze mają „rękę” to żeglarskiego biznesu. Niezwykłe sukcesy sportowe, medialne i marketingowe Ellen MacArthur, Mike’a Goldinga, Dee Cafari oraz regat takich jak Volvo Ocean Race, Global Challenge i Clipper Race potwierdzają tę tezę. Grad medali w podczas igrzysk w Sydney 2000 i Atenach 2004 oraz przyznanie Londynowi prawa organizacji igrzysk w 2012 roku spowodowały, że oczkiem w głowie Brytyjczyków jest teraz żeglarstwo olimpijskie. Jak przystało na twórców współczesnego jachtingu sportowego i potomków Nelsona, zabrali się do tego z niezwykłym rozmachem, ambitnym planem działania i olbrzymim budżetem, który ma być gwarancją osiągnięcia sukcesu. W latach 2006 – 2009 na żeglarstwo sportowe rząd Wielkiej Brytanii wyasygnuje 30 milionów dolarów. Do tego należy doliczyć blisko drugie tyle od prywatnych sponsorów ze Skandią, Volvo i wieloma innym wielkimi firmami na czele. Jak na razie w Europie nikt nie jest w stanie im dorównać. Rozmach przygotowań widać gołym okiem na każdej większej imprezie. Podczas regat o Puchar Księżniczki Sofii w Palma de Majorka ich team liczył 78 zawodników, 25 trenerów i osób zespołu pomocniczego, 52 łódki, 13 pontonów dla trenerów i działaczy, siedem mikrobusów dla poszczególnych załóg. To były tylko jedne z wielu regat w długim sezonie i to nie najwyższego rankingu – Grade 2. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że brytyjska reprezentacja wystąpiła na Majorce w rezerwowym i mocno okrojonym składzie. Zabrakło choćby doskonałej załogi klasy Star - Ian Percy i Steve  Mitchell oraz dwukrotnej mistrzyni olimpijskiej Shirley Robertson, która dopiero kompletuje załogę swojego Ynglinga. Od igrzysk w Sydney widać dominację Brytyjczyków w klasach olimpijskich. Prowadzą we wszystkich klasyfikacjach medalowych i punktowych. Ostatnie rankingi ISAF zdecydowanie to potwierdzają. Kto powstrzyma ich wielki marsz po olimpijskie medale? Ponoć zaatakują Chińczycy, którzy po zainwestowaniu 300 milionów dolarów w centrum regatowe w Qingdao Igrzysk Pekin 2007, chcą zdobyć kilka krążków w tym przynajmniej jeden złoty.                       
Niestety z pieniędzmi w jachtingu, jak w każdej innej dziedzinie trzeba uważać. Bywa przecież, że budowany z pasją i zaangażowaniem projekt sportowy kończy się wielką klapą organizacyjną oraz finansowym bankructwem. Przekonała się o tym na własnej skórze brytyjska żeglarka Tracy Edwards. Zasłynęła w świecie udziałem, wraz z całkowicie żeńską załogą, w wokołoziemskich regatach Whitbread Round the World Race. Sąd cywilny w Katarze oczyścił Tracy Edwards z osobistej odpowiedzialności za bankructwo firmy Quest International Sports Events Ltd., która w 2005 roku zorganizowała wokołoziemskie regaty Oryx Quest. Po imprezie pozostały długi w wysokości 2,6 mln. funtów, co obejmuje między innymi nagrodę dla zwycięskiego jachtu dowodzonego przez Briana Thompsona, Doha 2006 - 286 200 funtów i dla załogi Tony'ego Bullimore'a, która zajęła drugą pozycję - 200 340 funtów. Międzynarodowy Sąd Arbitrażowy w Hadze prowadzi teraz sprawę wniesioną przez Edwards przeciwko rządowi Kataru. Kłopoty firmy Edwards są spowodowane brakiem wpłaty 6 mln. funtów przez Qatar Sports International (QSI), organizacji stworzonej przez Księcia Kataru HH Sheikh Tamim bin Khalid Al Thani, by promować wizerunek Zatoki Perskiej. Suma ta była częścią 4-letniej umowy opiewającej na kwotę 38 mln. funtów, na podstawie której miał być realizowany kompleksowy program żeglarski w tej części świata. Firma QSI została zlikwidowana na początku 2005 roku tuż przed startem wokołoziemskich regat. Aby doprowadzić wyścig Oryx Quest 2005 do końca, Brytyjka zaciągnęła osobistą pożyczkę w wysokości 8,3 mln. funtów, wierząc, że porozumienie zawarte z QSI będzie honorowane. W ciągu minionych 2 lat Quest International Sports Events Ltd. spłaciło większość zobowiązań, ale wobec odmowy respektowania umowy przez Qatar Sports International po zakończeniu regat, nie było w stanie uregulować wszystkich płatności. W konsekwencji oprócz bankructwa swojej firmy, Edwards była zmuszona również sama ogłosić bankructwo we wrześniu 2005 roku, tracąc m.in. dom w Reading warty milion funtów.
Warto przyglądać się osiągnięciom i porażkom żeglarzy brytyjskich. Można dowiedzieć się od nich jak tworzyć nowoczesne projekty sportowe, jak unikać błędów, jak osiągać sukcesy w tak złożonym sporcie jakim jest żeglarstwo. Warto zapamiętać, że o zwycięstwie decyduje nie tylko szum wiatru, ale także w szelest banknotów…