Rosyjska Arktyka: powrót przez Onegę i Svyr

2013-09-06 13:01 Urszula Ziemska/Rosyjska Arktyka
Fot_Renata_Konieczna (9)
Autor: Archiwum Żagli

"Barlovento II" w drodze powrotnej z "Rosyjskiej Arktyki" dopływa własnie do Petersburga. Podczas ostatniego postoju przed wyruszeniem w ten etap wyprawy, załoga jednostki przesłała nam relacje i jak zawsze bardzo ciekawe zdjęcia z ostatniego tygodnia:

***kopuły Kiży i mięso z niedźwiedzia***

30 sierpnia 2013

Po wyjściu z Powińca (Повенец) załoga Sekstant Expedition skierowała się ponownie w stronę malowniczego skansenu na wyspie Kizy (Кижи), wpisanego na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Ponieważ od ostatniego pobytu Barlovento II w tych stronach załoga zmieniała się trzykrotnie, to dla każdego członka ekipy wizyta ta była zupełnie nowym i niezapomnianym doświadczeniem.

Barlovento II dopłynął do brzegów Kizy w środę o poranku. Wcześniej przez noc załoga studiowała mapy szukając miejsca na postój, spokojnego i cichego miejsca wśród Kiżskich Szkierów.

Jacht meandrował pomiędzy malowniczymi wysepkami, aż wreszcie stanął na kotwicy po wschodniej stronie kompleksu cerkiewnego Kiży. Załoga zrzuciła ponton i podpłynęła do wyspy aby zobaczyć z bliska niesamowitą piramidę drewnianych kopuł cerkwi Przemienienia Pańskiego.

Podziwianiu unikatowych zabytków tradycyjnej, drewnianej architektury Karelii mogłoby pewnie nie być końca.

- „Są naprawdę wspaniałe i ze wszech miar warte zobaczenia” – napisał Tomek – „Szybko jednak okazało się, że podeszliśmy do wyspy nie od tej strony, którą rosyjskie władze uznają za właściwą… zjawiła się milicja, której funkcjonariusze uprzejmie, acz stanowczo poprosili abyśmy stanęli po zachodniej stronie wyspy, tam gdzie znajdują się główne biura skansenu. No i nici ze spokojnego miejsca.” :)

- „Ponieważ zdążyliśmy już obejrzeć najpiękniejsze zabytki, po podniesieniu kotwicy skierowaliśmy się prosto do Petrozavodska, gdzie czekało nas bardzo miłe przyjecie. Gospodarze przystani udostępnili nam banię i całe nowoczesne zaplecze socjalno-sanitarne.”

Odkrycia archeologiczne wskazują, że na terenie obecnego Petrozavodska (Петрозаводск) intensywne osadnictwo rozwijało się już 7 tysięcy lat temu, w epoce mezolitu. W trakcie prac w dzielnicy Piaski (Пески) odkryto ślady prostokątnych półziemianek tego okresu, w których mieszkały plemiona łowców reniferów.

W średniowieczu w zasięgu współczesnego miasta funkcjonowało kilka karelskich osad będących początkowo pod jurysdykcją Republiki Nowogrodu a następnie Wielkiego Księstwa Moskiewskiego. Nie były to raczej osady biedne. Między 1000 a 1100 rokiem na terenie osady u ujścia niewielkiej rzeczki Neglinka (Неглинка) ukryto skarb srebrnych monet. W ruskich źródłach historycznych pojawia się w tym miejscu wieś o nazwie Sołomiennoje (Соломенное), pochodzącej prawdopodobnie od słomianych strzech tamtejszych domostw.

Kolejny srebrny skarb, znaleziony w obecnej dzielnicy Svir (Свирь) pochodzi z XVI wieku. W tym czasie urodzony w Antwerpii słynny flamandzki kartograf Abraham Ortelius na swoich mapach w okolicy obecnego miasta zaznaczył osadę Onegaborg.

Dzisiejszy Petrozavodsk został założony w 1703 roku zgodnie z dekretem Piotra I. Trwała wówczas Wielka Wojna Pónocna i car potrzebował nowej odlewni żeliwa do produkcji armat i kotwic na potrzeby Rosyjskiej Floty Bałtyckiej. Na zachodnim brzegu Onegi znaleziono pola obfitujące w rudę darniową i tam, u ujścia rzeki Szuja (Шуя) założono pierwszą odlewnię o nazwie Шуйский завод, czyli Szujska fabryka albo fabryka nad rzeką Szuja. Dziesięć lat później przemianowano ją na „fabrykę Piotrową” – Петровский завод i od tej formy pochodzi obecna nazwa miasta.

W Petrozavodsku załoga odwiedziła restaurację „Karelskaja”, w której podawano przepyszne dania kuchni regionalnej. Kapitan Tomek Kulawik, zwany wśród przyjaciół Miśkiem zamówił jeden z karelskich specjałów, niedźwiedzie mięso.

- „Jako Misiek chyba dopuściłem się aktu kanibalizmu.. ale warto było,

***raz jeszcze zorza***
1 września 2013

Z Petrozavodska załoga wyruszyła w piątkowe popołudnie. Barlovento II skierował się w stronę ujścia rzeki Svir spływającej do jeziora Ładoga.

- „W nocy przez około godzinę mogliśmy znowu oglądać zorzę polarną” – napisał Tomek
- „Nie była co prawda tak okazała jak ta, którą widzieliśmy na Morzu Białym. Stanowiła zaledwie dalekie echo tamtej zorzy, jaką zobaczyć można w Arktyce… a mimo to całyczas robi ogromne wrażenie. Niesamowite zjawisko.”

Jacht dotarł do ujścia Sviru wczesnym rankiem, kiedy gęsta karelska mgła spowijała jeszcze brzegi jeziora.

- „Trzeba było czekać aż do 9.00 żeby ten siwy tuman rozrzedził się nieco i odsłonił ląd” – napisał dalej Kapitan – ” Wreszcie udało nam się wpłynąć w rzekę. Wchodzimy i niejako z biegu pokonujemy pierwszą śluzę i most w Podporożu (Подпороoжье). Krajobraz dookołajest dziki i piękny. Gdzieniegdzie widać przycupnięte małe drewniane domy. Ludzie stojący na brzegu pozdrawiają i machają nam dłońmi. Są bardzo serdeczni.

Noc spędziliśmy przed śluzą Svirstroj (Свирьстрой). Od wschodniej strony przy śluzie nie ma żadnego nabrzeża, musieliśmy więc rzucić kotwicę. Nurt rzeki tak mocno zarył ją w dnie, że nad ranem ledwie zdołaliśmy ją podnieść. Nie było łatwo i kosztowało nas to trochę nerwów, ale w końcu jakoś poszło.” – napisał Tomek

Po przejściu śluzy i kolejnego mostu w Łodejnoje Pole (Лодeйное Пoле) załoga zatrzymała się przy pomoście aby chwilę odpocząć i zrobić świeże zakupy. Potem Barlovento II oddał cumy i wypłynął w kierunku Ładogi.

****

Czy artykuł był przydatny?
Przykro nam, że artykuł nie spełnił twoich oczekiwań.