Zagle.se.pl » Aktualności » Karol Jabłoński po raz kolejny mistrzem Europy!

Karol Jabłoński po raz kolejny mistrzem Europy!

Karol Jablonski, Mistrz Europy 2014 - fot. archiwum Karola Jablonskiego
W zakończonych dziś, w piątek 7 marca Mistrzostwach Europy klasy DN 2014 rozgrywanych w Estonii, zwyciężył Karol Jabłoński! To już szósty tytuł mistrzowski starego kontynentu wywalczony przez reprezentanta klubu BAZA Mrągowo! Tym cenniejszy, że wywalczony tuż po zdobyciu tytułu Mistrza Świata 2014.

Vaiko Vooremaa z Estonii zdobył medal srebrny a Ronald Sherry medal brązowy. Tak wygląda podium zakończonych w dniu dzisiejszym w Estonii Mistrzostw Europy klasy DN.

Karol Jabłoński ani na moment nie oddał prowadzenia w regatach i zasłużenie stanął na najwyższym stopniu podium. Dzisiejsze zwycięstwo jest jego trzecim z rzędu i szóstym w ogóle takim tytułem w karierze! Przypominamy, że w tym roku zdobył już tytuł Mistrza Świata i to po raz ósmy w historii swoich startów. 

Wyniki mistrzostw dobitnie pokazały, że w tym sporcie nie liczy się tylko perfekcyjnie przygotowany sprzęt, czy też wydolność dwudziestolatka, ale przede wszystkim doskonały kunszt żeglarski. Całe podium przypadło w udziale bardzo doświadczonym zawodnikom – wszyscy urodzili się w 1962 roku i na najwyższym poziomie światowym ścigają się już od ćwierć wieku!

Rywalizację, do której przystąpiło 158 zawodników ukończyło tylko 102 startujących. Tak trudne i wymagające wobec sprzętu i ludzi okazały się warunki na Zatoce Haapsalu. Rozegrano wszystkie 21 zaplanowanych wyścigów, po 7 dla każdej z grup. Ostatniego dnia zawodów rywalizacja odbywała się na bardzo szybkim torze przy słonecznej pogodzie w silnym i stałym wietrze.

Wyniki końcowe:

1)      Karol Jabłoński           Polska / Baza Mrągowo            13 pkt

2)      Vaiko Vooremaa         Estonia                                     15 pkt

3)      Ronald Sherry            USA                                          31 pkt

4)      Madars Alvikis            Łotwa                                      34 pkt

5)      Mihkel Kosk                Estonia                                   46 pkt

6)      Łukasz Zakrzewski    Polska / MKŻ Mikołajki             48 pkt

7)      Argo Vooremaa          Estonia                                    59 pkt

8)      Matiss Alvikis             Łotwa                                      60 pkt

9)      James Thielem           USA                                         66 pkt

10)  Thomas Ebler              Dania                                       68 pkt

11)  Robert Graczyk           Polska / MKŻ Mikołajki             74 pkt

13) Tomasz Zakrzewski      Polska / MKŻ Mikołajki            76 pkt

18) Maciej Żarnowski         Polska /GKŻ Gdańsk                103 pkt

20) Jarosław Miarczyński    Polska / SKS Hestia Sopot      115 pkt

Szczęście nie sprzyjało ubiegłorocznemu srebrnemu medaliście, Tomkowi Zakrzewskiemu Z MKŻ Mikołajki. W dniu dzisiejszym wygrał pierwszy z wyścigów, a gdy prowadził w kolejnym wypadła mu pięta masztu. Awaria przekreśliła jego marzenia o miejscu medalowym. Sprzęt odmówił posłuszeństwa także Michałowi Burczyńskiemu, z AZS UWM Olsztyn, który był zmuszony wycofać się z rywalizacji po pierwszym dniu zawodów.

Organizatorem Mistrzostw Europy była Flota Polska DN przy wsparciu Marszałka Województwa Warmińsko Mazurskiego oraz Burmistrza Giżycka.

Stowarzyszenie Flota Polska DN

 

A oto relacja z regat przysłana do redakcji przez Karola Jabłońskiego tuż po zakończeniu wyścigów:

Maraton bojerowy zakończony! Wygrałem Mistrzostwa Świata i Mistrzostwa Europy!!!! Nie przypuszczałem, że w tym wieku będę jeszcze zdolny powtórzyć sukces z roku 2001, ale najwidoczniej doświadczenie, rutyna są w tym bardzo kompleksowym sporcie ważnym elementem.

Kluczem do sukcesu było moje poprawne żeglowanie taktycznie w bardzo skomplikowanych warunkach wietrznych i dobra szybkość w pierwszych dwóch dniach mistrzostw świata i pierwszego dnia mistrzostw Europy. Bojery zmieniły się w ostatnich latach i wielu zawodników ma podobną szybkość końcową, ale ważne jest w jakim czasie się ją osiągnie i jak się pożegluje na trasie regat. W wyścigach rozegranych przy słabym wietrze po raz pierwszy od długiego czasu czułem się bardzo komfortowo, miałem dobrą szybkość i żeglowałem spokojnie mimo tego, że kilka razy na pierwszym górnym znaku byłem poza pierwszą dziesiątką a raz nawet 33! Uniknąłem wpadek, co pozwoliło mi uzyskać sporą przewagę nad resztą zawodników. Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek w historii rozgrywania mistrzostw świata wygrał je w tak dominującym stylu. 8 tytuł po 11 latach przerwy i po 22 latach od zdobycia go po raz 1. Aż się wierzyć nie chce, że tak długa kariera jest możliwa.

Pierwszego dnia ME rozegranych na miękkim lodzie i przy słabym wietrze dokonałem ekstremalnego wyboru płóz, wystartowałem na tzw. kątownikach, których nie używałem od prawie 20 lat, ponieważ nie było takich warunków. Byłem przekonany że są one bardzo dobrze przygotowane do żeglugi po takim lodzie, ale jest to dziwne uczucie, kiedy jest się jedynym na linii startu na właśnie takich płozach a reszta zawodników na tzw. wkładkach lub grubych teownikach. Moja szybkość była OK i kontrola ślizgu nie sprawiała problemów, nawet w trzecim wyścigu kiedy wiatr był już sporo silniejszy. Ron Sherry, 5 krotny mistrz świata nie mógł uwierzyć, że nawet przy takim szybkim lataniu wygrałem wyścig.

Dzisiaj powiało zdecydowanie mocniej, piękny, gładki lód, słońce no i zupełnie inna specyfika wyścigów, która przypomina tzw. „jazdę na zegary” czyli „max speed” i minimalna ilość zwrotów.

Bardzo trudno jest żeglować szybko na tym samym sprzęcie w tak różnych warunkach wietrznych. Przepisy pozwalają na zmianę żagla, ale nie masztu, którego twardość i sprężystość ma najważniejszy wpływ na szybkość. Jest jeszcze jeden ważny aspekt, maszt może się złamać!

W pierwszych dwóch wyścigach szukałem prawidłowego trymu, ale miejsca 4 i 5 były OK mimo tego, że moja przewaga punktowa nad Vaiko Vooremaa zmniejszyła się tylko do 1 punktu. Estończyk żegluje bardzo szybko w tych warunkach i ostatnio wygrywał wszystko, co było do wygrania. Wiedziałem, że wyścig szósty będzie bardzo ważny. zmieniłem płozy i trochę poprawiłem naprężenie sztagu, tak abym mógł szybciej wystartować. Po super starcie okrążyłem górny znak tuż za Ronem Sherry i przez dwa okrążenia dystans między nami wynosił ok. 20-40 metrów. Na ostatnim okrążeniu ,,ciaśniej’’ minąłem dolny znak i uplasowałem się odrobinę po nawietrznej stronie mojego rywala, gnaliśmy lewym halsem do lay line, którą wbrew pozorom nie jest tak łatwo „trafić”. Kiedy zbliżaliśmy się do niej, wiedziałem, że jedyną szansą jest zrobienie zwrotu wcześniej od rywala, ale miejsce zwrotu musiało być perfekcyjne. Zaryzykowałem trochę inicjując manewr wtedy kiedy Amerykanin odpadł trochę, co pozwoliło mi uzyskać przewagę ok. 50 m, którą utrzymałem do mety. Vaiko finiszował 4 i po policzeniu punktów okazało się, że jestem Mistrzem Europy po raz 6 i że wygrałem je po raz 3 z rzędu!

Uff, jestem bardzo zmęczony, szczęśliwy i trudno mi uwierzyć że to się wydarzyło na prawdę! Zaraz zakończenie regat a jutro powrót do domu.


[Serdecznie gratulujemy Karolowi Jabłońskiemu wywalczonych tytułów!

Redakcja]

Na temat:

udostępnij
udostępnij
udostępnij
wydrukuj
Żagle.tv YouTube
Ankieta mariny 2015
Subskrybuj newsletter
Sonda
Czy w 2017 roku planujesz?