Zagle.se.pl » Morze » Rejsy » Tragiczny wypadek jachtu "Nashachata"

Tragiczny wypadek jachtu "Nashachata"

Wrak jachtu "Nashachata"
Autor: Z archiwum Zbigniewa Jałochy
Wrak jachtu "Nashachata"
Jacht "Nashachata", który realizował wyprawę "Od Góry do Kopca Kościuszki" rozbił się w poniedziałek w zatoce Sloggett u wybrzeży Argentyny, żeglując w bardzo trudnych warunkach atmosferycznych. Z siedmiu osób załogi uratowano pięciu żeglarzy, niestety potwierdzono już śmierć kapitana Marka Radwańskiego i jego brata - Pawła. Poniżej informacje i zdjęcia dotyczące tego wydarzenia, które otrzymaliśmy od armatora jachtu, Zbigniewa Jałochy:

Oto informacja ze strony internetowej wyprawy:

Informacja ze środy, 09:31 CET:

Przed kilkunastoma minutami statek z pięcioma rozbitkami na pokładzie zawinął do Ushuaia.
Cztery osoby nie mają poważniejszych obrażeń, bosman Wojtek Kowalik ma nieznaczne obrażenia głowy. Życiu żadnego z nich nie zagraża niebezpieczeństwo
Niestety potwierdzona została informacja o śmierci kapitana Marka Radwańskiego oraz jego brata Pawła Radwańskiego.

 

Poprzednia informacja z wtorku, 14 grudnia:

Informujemy, że dziś [noc z poniedziałku na wtorek - przyp. red] o godzinie 01:07 czasu polskiego jacht Nashachata z siedmioma osobami na pokładzie sztrandował w sztormie u wybrzeży Argentyny, w zatoce Sloggett poz. Latitude : 55.033N Longitude : 66.350 S.
Z informacjji uzyskanych przez naszego przestawiciela w Ushuaia wynika że pięć osob załogi zostało przetransportowanych z brzegu na statek ratowniczy, trwają poszukiwania pozostałych dwóch osób. W akcji ratowniczej dodatkowo bierze udział śmigłowiec. Wszelkie informacjie uzyskane z Amabasady RP w Argentynie, oraz od naszego przedstawiciela zostaną niezwłocznie zamieszczane na stronie.
Na pokładzie statku ratowniczego w tej chwili znajdują się :
Wojciech Kowalik
Artur Olender
Marek Borzestowski
Michał Lach
Piotr Majcherkiewicz
Wciąż trwają poszukiwania kapitana Marka Radwańskiego oraz Pawła Radwańskiego

 

Zbigniew Jałocha

Źródło: conceptsailing.org

Jacht płynął z Antarktydy w kierunku portu Ushuaia (to był jeden w etapów wyprawy). Przyczyny awarii nie są jeszcze znane. W rejonie żeglugi łodzi panowały niezwykle trudne warunki, wiatr o sile 11 B i fale o wysokości do 5 m, temperatura oscylowała wokół 0 C, padał śnieg z deszczem. Po odebraniu sygnału alarmowego z radiopławy należącej do polskiego jachtu, z natychmiastową pomocą wyruszyły argentyńskie służby ratunkowe. Polaków zlokalizowano na jednej z wysepek, ale warunki pogodowe uniemożliwiały ich ewakuację.

Więcej na temat wypadku można znaleźć na portalu www.tierralatina.pl, gdzie przeczytaliśmy m.in.

Jako pierwsze wezwanie o pomoc z polskiego jachtu odebrały chilijskie służby ratunkowe w Puerto Wiliams już w poniedziałek rano. Tamtejsza Marynarka Wojenna natychmiast postawiła w stan gotowości swą jednostkę LSG Alacalufe, jednak pozycja podana przez polską załogę wskazywała, że szybciej mogą do nich dotrzeć Argentyńczycy. Ci, zaalarmowani przez swych sąsiadów, na poszukiwania wysłali holownik ARA Francisco de Gurruchaga. I to właśnie ten okręt, w poniedziałek wieczorem, po odebraniu sygnału radiopławy ratunkowej Nashachaty, zlokalizował polską jednostkę w okolicach położonej u wejścia do kanału Beagle zatoki Sloggett. Niestety pogoda uniemożliwiła ratownikom jakąkolwiek próbę ewakuacji załogi. Lokalny szef operacji ratunkowych argentyńskiej Marynarki Wojennej, kapitan fregaty Alejandro López, tłumaczył wówczas, że załoga holownika zdołała jednak dojrzeć polski jacht „noszący wyraźne ślady konfrontacji ze sztormową pogodą, w tym złamany maszt”, oraz znajdujących się na brzegu członków jego załogi. Dodał, że nie wiadomo jaki jest stan ich zdrowia, gdyż z rozbitkami nie ma żadnej łączności. Potwierdził jedynie, że na widok holownika Polacy wystrzelili dwukrotnie czerwoną flarę oznaczającą wzywanie pomocy.

We wtorek przed południem wiatr i fale uspokoiły się na tyle, że załoga holownika zdecydowała się spuścić na wodę ponton z ratownikami. Gdy ci dotarli do rozbitków okazało się, niestety, że z 7-osobowej załogi na lądzie przebywa tylko piątka. Dwie osoby, według relacji znalezionych Polaków, wpadły do wody w momencie, gdy w poniedziałkowe popołudnie, pozbawiona steru Nashachata uderzyła o podwodne przybrzeżne skały, podczas próby sztrandowania – powiedział serwisowi tierralatina.pl rzecznik prasowy argentyńskiej Marynarki Wojennej.

Ewakuowani żeglarze to Wojciech Kowalik, Artur Olender, Marek Borzestowski, Michał Lach i Piotr Majcherkiewicz. Kapitana jachtu Marka Radwańskiego i jego brata Pawła początkowo uznano za zaginionych.

Służby ratownicze argentyńskiej Marynarki Wojennej natychmiast rozpoczęły poszukiwanie brakujących członków załogi. Do akcji wkroczył szybki patrolowiec ARA Intrépida, na pokładzie którego znalazło się 14 komandosów wyszkolonych w przeszukiwaniu wybrzeża na motorówkach typu Zodiac, oraz ekipa medyczna. Ubezpieczyciel jachtu poprosił też o użycie cywilnego śmigłowca.

udostępnij
udostępnij
udostępnij
wydrukuj
Żagle.tv YouTube
Ankieta mariny 2015
Subskrybuj newsletter
Sonda
Czy odbyłeś już swój pierwszy rejs w tym roku?